Holistyczka

Holistyczka

Udostępnij

Nauczę cię dbać o siebie w sposób holistyczny �
Całość jest większa niż suma jej części �

19/01/2022

A co z probiotykami? Odpowiedź w tym przypadku będzie taka. Dlaczego? Otóż nasza mikrobiota jelitowa składa się z ok 100 bilionów bakterii - może więcej może mniej, nie jest to do końca zbadane, tak jak i rodzaje tych bakterii. Ale z jakiegoś powodu w składzie probiotyków jest ich maksymalnie ok 20 szczepów, z tym niemal w każdym znajdziemy Lactobacillus acidophilus (bierze ona udział w rozkładzie białek i cukrów mleka, czyli na pierwszy rzut oka jak dla mnie totalnie zbędna 😉). Oczywiście możemy otworzyć byle jaką stronę i przeczytać o jej super właściwościach, ale zanim to warto sobie zadać pytanie jakie ma znaczenie jeden czy kilka szczepów wśród kilku bilionów, czy naprawdę łykanie probiotyków odbuduje nam florę jelitową? No nie. Pod wątpliwość można również poddać to czy wgl dotrze on na miejsce czyli do jelita grubego, może się okazać, że skolonizuje nam jelito cienkie i doprowadzić do SIBO. A nawet jeśli dotrze to jednen czy kilka szczepów bakterii nie zapewni równowagi w naszych jelit ach. Najważniejszą jednak sprawą czy chcemy tego czy nie jest to co jemy, bo każda bakteria umrze jeśli nie będzie karmiona. Nie musimy dostarczać z zewnątrz żadnych sztucznych bakterii, bo one ciągle tam, dzięki woreczkowi robaczkowemu, który pełni funkcję m.in magazynu dla baterii. Jedyne co musimy zrobić to dostarczać naturalnego pożywienie które przyczni się utrzymania równowagi, wśród bakteri .
Czy o czymś zapomniałam. Dajcie znać, jestem ciekawa Waszych historii

01/12/2021

Izolaty białkowe - stosowane przez sportowowców i coraz częściej przez również amatorów treningów siłowych. Żeby zapewnić sobie zbilansowaną dietę dosypują do czego się da białego proszku - jakim jest "BIAŁKO". Czasem dokładnie wyliczają ile na kilogram masy ciała potrzebują, ale z reguły ciężko spotkać kogoś kto by zszedł poniżej 20gram dziennie, a często jest to znacznie więcej 30,40 czy nawet 50g po to by zbudować te wymarzone mięśnie. I ciężko by nie nadbudować masy po czymś takim, bo przy takich ilościach człowiek normalnie puchnie, za sprawą faktu, że nerki nie radzą sobie z utylizacją takich ilości białka. Prędzej czy później dieta wysokobiałkowa zbierze swoje żniwa w postaci, chorób, bo gdy mam problem z nerkami to, to cała reszta organów zaczyna na tym cierpieć.
Potrzeby jakiejkolwiek formy suplementacji białka to mit, ale żeby lepiej zobrazować posłużę się przykładem:
->Kreatyny, która to ma zwiększać wydolność organizmu, przyspieszać przyrost masy miesniej i wspomagać regenerację. Możemy przeczytać też, że jest ona całkowicie bezpieczna i nie ma przeciwskazań, żeby suplementować stale. Co się dzieje kiedy jednak po odstawieniu kreatyny? To akurat łatwo poznać, zwłaszcza na przykładzie mężczyzn - gdyż możemy zauważyć u nich rozstępy. Dlaczego? Bo organizm przyzwyczajony do dostarczenia kreatyny z zewnątrz przestaje produkować swoją, lub jest jej za mało by podtrzymać kondycję skóry.
-> Tak samo dzieje się z gdy suplementujemy kolagen - tutaj akurat większy udział jest kobiet, które liczą, że w ten sposób zapewnią sobie skórę bez zmarszczek. Ale znowu, co się stanie gdy odstawimy suplement, bo nie zamierzamy go łykać do końca życia. W ten sposób nie jedna osoba postarzyła się w krótkim czasie. A jak wiemy latwiej jest coś zepsuć niż naprawić.
Temat jest obszerny i na pewno będę go jeszcze nie raz poruszać, ale starałam się przedstawić konkretne przykłady, a nie suche informacje.

16/11/2021

W tym przypadku moje stanowisko jest jasne. Uważam, że tego typu suplementy są, zbędne a wręcz szkodliwe. Przy okazji obalimy sobie kilka mitów.
->mówiąc o witamianch i minerałach mamy informacje o zapotrzebowaniu dziennym, ale przecież nie ma magicznej siły, która o godz 0:00 kasuje ilość tych substancji w naszym organizmie tak, że następnego dnia musimy je wszystkie uzupełniać. Każdego dnia możemy potrzebować różnych ich ilości w zależności od różnych czynników dostarczanie więc stałej dawki suplementów, mija się z celem, czasem może to być za mało czasem za dużo
-> nadmiar niektórych składników może niekorzystnie wpływać na stan homeostazy w naszym organizmie - tracimy energię na utylizacją tych składników i powrót do balansu
->witaminy i minerały wpływają na siebie wzajemnie, wspomagają lub blokują sobie nawzajem przyswajalność - nigdy nie możemy być pewni, czy ta czy inna ilość jest dla nas wystarczająca czy nie
->jeśli mamy niedobory jakiekolwiek składnika to w większości przypadków jeśli nie we wszystkich istnieje słaba wchłanialność w jelitach, lub twoja dieta jest mocno uboga w dane składniki - w tym przypadku musielibyśmy łykać suplementy do końca życia, bo niezmieniajac nic stan ten będzie się pogarszał
->suplementy przykrywają problem, są magicznym środkiem, który ma rozwiązać naszego dolegliwości w szybkim czasie, odsuwa nas od szukania przyczyny problemu i poczynienia zmian, w tym czasie nasz problem może się pogłębiać, do czego mogą też przyczynić się suplementy

Co więc robić? Skup się na swoim odżywianiu, i na produktach jednoznacznie nam służących czyli owocach i warzywach. Spraw by nie były jednie dodatkiem, a głównym elementem Twojej diety, oczyść swój układ pokarmowy oraz ucz się swojego ciała - jak reaguje, co chce Ci powiedzieć. Mamy wrodzoną intuicję do wyboru tego co nam służy.

Jakie jest Wasze zdanie w tej kwestii? 🤔

Photos from Holistyczka's post 11/11/2021

ZACZNIJ OD ROLEK!
Dlaczego w ogóle potrzebujemy uzupełniać swoją dietę?
Słuchając czy oglądając jakiekolwiek media jesteśmy bombardowni informacjami o suplementach.
-> kwas foliowy, bo chcesz zajść w ciążę
-> białko, bo chcesz zbudować masę mięśniową
-> witamina D, bo nie jest tak słonecznie
-> wapń, bo chcesz mieć mocne kości
-> magnez, bo masz dużo stresu i pijesz kawę
-> probiotyki, bo po antybiotykach trzeba odbudować florę bakteryjną
Suplementy jawią się jak rozwiązanie wszystkich twoich problemów. To na to, to na tamto i czy czasem nie kończysz z garścią tabletek by "dobrze funkcjonować". W ten sposób zaczynasz uzależniać swój stan od jakiegoś produktu - pytanie czy to konieczne?
-> Czy bez suplementu nie zajdziesz w ciążę?
-> Czy bez białka nie zbudujesz mięśni?
-> Czy coś się stanie jak nie zażyjesz syntetycznej witaminy D?
-> Czy po suplemlementacj wapnia na pewno nic sobie już nie złamiesz?
-> Czy magnez sprawi, że przestaniesz się stresować?
-> Czy probiotyki sprawi, że nagle będziesz lepiej trawić?
Odpowiedź brzmi NIE, suplementy nie sprawią, że coś zmieni, jeśli nie zaszkodzą (a mogą i często to robią nawet jeśli nie widzimy tego bezpośrednio) to jedynie przykryją objawy. A to objawy świadczą od tym co się dzieje w naszym organizmie. W reklamach dużo mówi się o przyswajalności, a czy ktoś zastanawia się nad utylizacją w organizmie takiego suplementu?
Tym postem rozpoczynam serie postów, w których odniosę się do każdej z kategorii suplementów - sprawdzając czy wszystkie je możemy wrzucić do tego samego worka.

Czy stosujesz jakieś suplementy, jaki masz do nich stosunek? Zapraszam do dyskusji w komentarzach - wtedy lepiej można się odnieść do konkretnego przypadku.

12/09/2021

Przez ostatnie miesiące testowałam różne produkty, mające wpływ na nasze szeroko pojęte zdrowie. Jednym z nich były właśnie olejki eteryczne. Można by napisać o nich pokaźną książkę, bo tak jak każda roślina mają różne działania i właściwości. To właśnie mnie w nich zainteresowało - wszechstronność działania.

Możemy je podzielić ze względu na sposób korzystania na:
-> olejki aromaterapeutyczne
-> olejki zdatne do spożycia
-> olejki stosowane na skórę
Oczywiście niektóre z nich możemy zaliczyć do więcej niż jednej grupy.

Niektóre bardziej a niektóre mniej przypadły mi do gustu. Z stopniową zmianą diety i kosmetyków - zaczęły drażnić mnie syntetyczne zapachy (od roku nie mogę zużyć perfum, które kiedyś uwielbiałam). Zawsze też marzyła mi się taka naturalna apteczka i olejki, grają w niej teraz główną rolę?

Próbowaliście kiedyś olejków eterycznych? Jeśli tak to podzielcie się czego i w jaki sposób używacie?

18/07/2021

Alokazja - tak to właśnie ta niefotogeniczna roślina. W kręgach miłośników roślin zwana jest prześmiewczo "Eutanazją" ponieważ zdąża jej się umrzeć niespodziewanie, ale zdarza jej się równie niespodziewanie odrodzić. Jest takim Feniksem, wśród roślin, może dlatego się tak polubiłyśmy 🦂. Pamiętam jak na grupie u .mandragora padło kiedyś pytanie o rośliny, które pojawiają się nam w snach. Dla mnie to był jakiś odlot, żeby śniły mi się rośliny, a od tamtego roku miałam mocną zajawkę, na robienie ze swojego pokoju dżungli 😅. W tamtym roku (w sierpniu, nawet sprawdziłam 😉) przyśniła mi się alokazja, i było to dla mnie bardzo dziwne doświadczenie. Prześniło mi, że gdzieś upadłam, zdzierając sobie całe kolano do krwi. Przyglądałam się tej ranie, a ona wtedy zaczęła zarastać... liściem alokazji... takim dużym, tworzącym ochronny opatrunek na ranę. Tak jakby moja ta nowa skóra miała fakturę i wygląd liścia.

W dzień wypadku, gdy wróciłam do domu, wieczorem podnosząc się z łóżka chwyciłam się parapetu, bo ciężko mi było utrzymać się na nogach i spojrzałam, na moje roślinki i zauważyłam, że dopiero co rozwinęły jej się 3 liście bo charakterystycznie błyszczały (te największe na zdjęciu). Wtedy przypomniałam sobie ten sen z przed roku i uświadomiłam sobie, że tym razem zdarlam sobie skórę właśnie w trzech miejscach. Przypadek? Nie sądzę.

Nie wierzę w przypadki. Zdaje sobie sprawę, że to my kreujemy własną rzeczywistość. Niemniej jednak nadal fascynuje wszystko to co dzieje za kurtyną naszej świadomości. Bo w takich momentach nie myśli się o roślinach. Pytanie też o czym się myśli przed skoro warunkuje się takie wydarzenie - mam się nad czym zastanawiać przez najbliższy czas.

Jestem ciekawa waszych doświadczeń dotyczących materializacji waszych myśli i/lub waszych doświadczeń z roślinami. Może macie też jakieś swoje rośliny mocy? 💪 🌱

29/05/2021

Wracając wczoraj z pracy moje myśli zeszły na temat brania odpowiedzialności za swoje życie. Dlaczego akurat w tej chwili? Ponieważ kiedyś myślałam, że wzięcie odpowiedzialności za swoje życie to po prostu usamodzielnienie się, bycie niezależnym finansowo, wyprowadzka z rodzinnego domu, czy zrobienie prawa jazdy. I  uważam, że są to ważne elementy by stanąć "na własne nogi" ale to nie wszystko. Możesz posiadać te materialne rzeczy a nadal zrzucać odpowiedzialność na innych ludzi, los, państwo, świat, a jak nam braknie pomysłów to za chwilę będzie, że to wina kosmitów. Nie powiem ci, że WSZYSTKO zależy od Ciebie - fizyka kwantowa jeszcze nie wyjaśniła działania Wrzechświata, no i nie będzie zaskoczeniem, że ja też jeszcze nie 😉 ale z pewnością nadal szacując pi razy oko na 90% twojego życia zależy od TYLKO I WYŁĄCZNIE CIEBIE. A to, że bierzesz odpowiedzialność tylko za przykładowo 20% to niestety ale wyłącznie twój problem. Kiedyś pierwsze co odezwałaby mi się taka mała ja, która znalazłaby usprawiedliwienie na to wszystko(wrzucam na karuzele posta), oczywiście kierując wrażliwością i empatią dla siebie i innych, ale używanie miłych słów dla obejścia prawdy w rezultacie wcale nie jest empatyczne. Co chcę przez to powiedzieć? Że gdy ktoś narzeka na wszelkie okoliczności to powiedzenie mu, że generalnie sam stworzył sobie problem, zamiast przytakiwania jaki to świat jest zły, usłyszenie/przeczytanie tego nie jest miłe i przyjemne ale zadajmy sobie pytania co jest gorsze:
- chwilowa niedogodność/złość ale potem akceptacja i praca nad tym i  świetne rezultaty czy jednak
- ciągłe zrzucanie winy na zewnątrzne rzeczy i przeżywanie, że ciągle coś /ktoś nas blokuję.
Czy jestem jakaś wielce oświecona, niezależna i biorąca odpowiedzialność za wszystko w tej chwili?
NIE, bo ciągle nad tym pracuje, różnica polega na tym że nie zrzucam tego na innych. Gdy coś idzie nie po mojej myśli, to jest ta pokusa w myślach że to ktoś inny jest zły a ja ta dobra, że te okoliczności sprawiły, że się tak zachowałam itp.

Ciąg dalszy w komentarzu

26/05/2021

Dzień matki idealnie wypada dzisiaj na czas pełni i zaćmienia, zwłaszcza, że księżyc związany jest z archetypem z naszą uczuciowością, sercem ... i matką ("Your mother" jako Freudowska odpowiedź na wszystkie problemy). Czy chociaż tego dnia przyjrzeliście się swojej mamie - z innej perspektywy, tak obiektywnie na ile się da, zapominając wszystkie opinie i przekonania na jej temat. Ja przez długi czas miałam do swojej mamy żal za różne sytuacje i jakoś nie czułam jej osoby jako mojej matki. Jakoś nigdy nie kojarzyła mi się z powszechnie znanym archetypem matki, może poza faktem, że dobrze gotuję i zawsze dba, żeby wszyscy mieli pełne brzuszki. W ostatnich latach mój pogląd na relacje z mamą totalnie ewoluował. Pewnego dnia mnie olśniło popatrzyłam na tą kobietę, którą widuje każdego dnia i uświadomiłam sobie na wyższym poziomie, że jest moją matką BO SAMA SOBIE JĄ WYBRAŁAM, i nie mógł to być nikt inny. W zrozumieniu tego w dużym stopniu pomogła mi astrologia. Dlaczego? Bo musiał to być ktoś, kto odbija mi rzeczy, którym muszę się przyjrzeć. Moja mama jest moim lustrem, w którym przeglądam się każdego dnia. Często zastanawiam się co ona mi pokazuje o mnie samej. Patrząc z tej perspektywy powoli odchodzi żal, który zastępuje zrozumienie. Teraz dostrzegam podobieństwa między nami, które kiedyś wypierałam bo "nie chciałam być jak matka". Otwórzmy się na przyjmowanie wszystkiego co dobre od naszych mam i transformujemy wszytko to co w nich dla nas triggerem.
A wy czy zastanawialiście się co sprawia, że wasza mama zachowuje się w dany sposób, czy udało Wam się dogadać itp. Ciekawi mnie jak inni postrzegają swoje mamy, jakie macie na ten temat poglądy.
Temat mamy to temat rzeka, i niczym puzzle łączy się z innymi, które będę tu poruszać, mam wrażenie, że wpis wyszedł w dość ponurym tonie, ale dla mnie dziś jest to dobry dzień i z wdzięcznością wręczyłam mamie prezent.

Art: .radz

24/05/2021

Henna-potoczna nazwa dla rośliny Lawsonia inermis. Uprawiana jest ze względu na pachnące kwiaty i pomarańczowoczerwony barwnik. Odcień barwnika zależy od położenia geograficznego w jakim róśnie, ale zawsze będzie to w obrębie koloru pomarańczowo. Piszę tu wyłącznie o produktach, których zawierają wyłącznie lawsonie w składzie - wtedy mamy pewność efektu kolorystycznego. Pod potoczną nazwą henny producenci oferują produkty do farbowania w kolorze ciepłego blondu, brązu czy czerni, co przyczyniło się do niekorzystnego PR-u henny. Chociażby dlatego, że tworzy mity typu, że nie można jej rozjaśniać (mylona z inną rośliną indygowcem, który pozwala uzyskać czerń na włosach, ale rozjaśnianie ich może skutkować zielonymi włosami).
Po co hennować?
- jeśli chcemy naturalnie uzyskać u siebie kolor z zakresu od intensywnego rudego po czerwienie i burgundy - należy wziąć pod uwagę nasz naturalny kolor włosów (Lawsonia jest całkowicie bezpieczna do stosowania, zawsze należy zrobić próbę uczuleniową ale jest to bardzo rzadkie, prędzej uczulić mogą nas dodatki, którymi musimy zakwasić henne
-chcemy pogrubienia i wzmocnienia naszych włosów - w przeciwieństwie do farb, które mogą nam uszkadzać struktury włosa, henna je pogrubia i wzmacnia, gdyż jej barwnik łączy się z keratyną w naszych włosach
-chcemy mieć lśniące, gładkie włosy - dzięki reakcji opisanej powyżej, możemy zmienić porowatość naszych włosów.

Czy henna ma jakieś wady?
- teoretycznie możemy uzyskać tylko określony  kolor ale w praktyce możemy ją mieszać z innymi roślinami barwiącymi jak cassia czy indygo, a także pokombinować z dodatkami lub kupić po prostu mieszanke dającą określony kolor
-czas - cały proces hennowaniu jest czasochłonny,
-komfort - nakładanie hennowej papki nie jest najprostrzą i najprzyjemniejszą rzeczą, zmywanie  jej również
-wysiłek - zanim zaczniesz hennować trzeba zapoznać się dokładnie z procesami jak zakwasić henne, jak je chelatować, kiedy i czym można myć i co nakladac po hennowaniu

Dla efektu warto wytrwać pomimo niegodności. Najważniejsze jest zadbanie o włosy od wewnątrz, żeby rosły nam grube i mocne ale gdy już włosy nam urosną i są w złym stanie to ratunkiem może henna.

08/05/2021

(...) Nie lubię pracy - żaden człowiek jej nie lubi - ale lubię to, co jest w pracy - sposobność do odnalezienia siebie samego, swej własnej rzeczywistości - dla siebie, nie dla innych - której inni poznać nie mogą. Widzą tylko pozory i nigdy nie są w stanie powiedzieć, co one naprawdę znaczą.

Ten cytat to dla mnie totalny trigger. Przez ostatni rok na tapet wychodzą u mnie przekonania dotyczące pracy i wolności, co mi wmówiono w tym temacie a co mówi moja intuicja. Przez cały ten czas chciałam znaleźć złoty środek. Zawsze podziwiałam ludzi, którzy mieli swoje pasje, konkretne cele, realizowali je i jeszcze na tym zarabiali. Sama chciałam znaleźć tą swoją RZECZ. Ale potem dotarło do mnie, że u mnie to nigdy nie będzie jedna rzecz, że na różnych etapach życia tym czymś może być coś innego, że NIE MA NIC ZŁEGO w tym, że ciągle zmieniam koncepcję.

Powróciłam z powrotem do pracy na etacie - to taki mój osobisty krok w tył, żeby zrobić rozpęd, a jednocześnie przepracować schematy i przekonania: Na ile cenię swoją pracę? Jak zarabiać więcej mimo ustalonych ram zarobkowych? Jak znaleźć swoją wolność na etacie, stawiać granice, być asertywnym.
Przez długi czas odstraszał mnie od etatu fakt, że nie czuje się wtedy wolna: ktoś musi mi pozwolić (wyjść wcześniej, wziąć urlop itp), pracuje na kogoś nie na siebie, poświęcam swój czas, któryile wart jest mój czas, który jest bezcenny, robiąc rzeczy które bezpośrednio nie by przybliżały mnie do moich celów, ale może pośrednio tak właśnie jest - czuję, że muszę to zrobić zanim całkowicie przejdę na swoje 😃

Muszę przyznać, że przez pracę, wracam zmęczona i niewyspana - ale zaskakująco jestem lepiej zorganizowana, im mniej mam czasu tym lepiej go wykorzystuje.

Jak to jest u Was team etat czy team własna działalność - a przede wszystkim ciekawią mnie wasze przekonania dotyczące pracy. Czy ten post budzi w Was jakieś emocje/przemyślenia? 🤔

26/04/2021

Właśnie uzyskałam 💯 obserwujących, dziękuję wszystkim którzy śledzą moją stronę i angażują się w komentarzach - motywuje mnie to dalszego tworzenia 😊❤️

Photos from Holistyczka's post 25/04/2021

Skóra pełni ważną funkcję w procesie oczyszczania naszego naszego organizmu stąd też nie bez przyczyny nazywana jest naszą trzecią nerką. Poprzez skórę możemy wydalić niemal kilogram odpadów metabolicznych w ciągu doby. Dlatego właśnie nie tylko ze względów estetycznych warto zadbać o jej kondycję i drożność.
Świetnym sposobem na to jest suche szczotkowanie, które usuwa stare komórki naskórka oraz poprawia krążenie krwi i limfy. Wszystko to powoduje, że ciało efektywnie pozbywa się zbędnych substancji.
O czym należy pamiętać :
-> stosujemy wyłącznie szczotki z naturalnego włosia lub włókien
->ruchy zaczynamy od czubków kończyn, kierując się do skupisk węzłów lifatycznych (zaznaczonych kropkami)
->każde miejsce należy przeciągnąć przynajmniej 7 razy
Z suchego szczotkowania możemy korzystać nawet 2 razy dziennie. Jest to świetna terapia wspomagająca dla naszego organizmu. Świetnie się sprawdza gdy mamy problem z wrastającymi włoskami.

Stosujecie? Jak Wam idzie z systematycznością?

Chcesz aby twoja firma była na górze listy Gabinet Kosmetyczny w Kraków?
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Kategoria

Strona Internetowa

Adres


Kraków