Joanna Wolff makeup artist & stylist

Joanna Wolff makeup artist & stylist

Udostępnij

Stylista, wizażysta, personal shopper. Zapraszam Współpracuję z agencjami reklamowymi oraz eventowymi, fotografami, agencjami modelek i innymi.

Absolwentka filologii germańskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego, urodzona i mieszkająca na stałe w Krakowie, trochę czasu zajęło mi odkrycie, że świat zdań wielokrotnie złożonych nie jest moim żywiołem, poligrafia i reklama też nie przyniosły spełnienia. Moja przygoda z wizażem i stylizacją trwa od kilku lat, przez ten czas zapracowałam sobie na zaufanie klientów, wspaniałych fotografów i wielu, wi

15/07/2025

Miałam stawić się dzisiaj na planie o 9. Tylko, że ta informacje doczytałam jadąc taxi o godz 7.40. No świetnie, jak zwykle.

Nie znam nikogo bardziej roztrzepanego ode mnie, serio i nie mogę zwalić to na mgłę mózgową albo hormony, bo zawsze tak było.

Tylko ja wiem, ile razy zdarzyło mi się kupić bilet na pociąg dzień później, zapomnieć rzeczy kupionych w sklepie, pomylić daty ludzi.

Kiedyś zapakowałam telefon koleżanki z pracy i poszłam, byłam święcie przekonana że mój. Ci co mnie znają, jak gdzieś wychodzimy to sprawdzają czasem za mnie czy wzięłam telefon i portfel.

Mój syn tylko wzdycha i pomaga szukać tych kluczy co znikły, again 😀

Zatrzaśnięcie kluczy od auta w aucie? Prosze bardzo. Pojechanie w drugą stronę, bo przecież prawa i lewa strona to jakaś magia? No baaa

Jeśli chcesz coś zgubić daj to mnie - jako marka własna, taką mogłabym mieć reklamę i to by była pierwsza reklama, która nie kłamie.

Aleeee!!!!! Dostałam teraz godzinę, żeby połazić w deszczu, letni deszcz to jest cudo. No i zjeść pyszną bułę z pastą jajeczną i wypić najlepszą na świecie kawę.

Dzięki mojemu roztrzepaniu czy ADHD, nie wnikam, zwał jak zwał, mam zaj…… poranek, świetne śniadanie i jeszcze post wleciał.

Więc dzisiaj życie jest piękne:)))))

Też zapominacie?
Pięknego dnia
J

14/07/2025

Jestem wdzięczna zaskoczona i w ogóle cudnie.
Kiedy miesiąc temu zaczęłam mój insta od nowa naprawdę nie spodziewałam się niczego, robiłam coś co sprawia mi przyjemność, bez strategii i celów marketingowych.

I słuchajcie pojawiło się 256 nowych obserwatorów, dla mnie to jak magia i wygrana w totka, bardzo dziękuję za to, kompletnie nieoczekiwane a ile szczęścia prze to. Dziękuję ❤️❤️❤️❤️

A propos szczęścia, wczoraj widziałam się z moimi psiapsiami w moim wieku. Obie rządzą w hotelarstwie jedna w Polsce druga w Anglii.

Każda i dzieci i wnuki, każda dostała swój worek g…. do zjedzenia, każda zjadła, wydaliła i jeszcze z tego bicz ukręciła. Zachwycałam się wczoraj, tymi ripostami, tymi zdaniami, z których większość możnaby wpisywać jako gotowy cytat motywacyjny. Tą pogodą i wyrozumiałością dla świata, bo i tak go nie zmienisz.

Pewnie, że coś tam czasem strzyka i nie imprezujemy jak kiedyś, ale pojedziemy na wino do Czech albo do Wiednia. Pewnie że tak.

Uwielbiam tę dojrzałą kobiecą energię, tę mądrość w spojrzeniu, ten brak pogoni za lepszym autem i domem, bo do grobu tego nie weźmiesz i ten głód gromadzenia chwil i wspomnień, bo tak naprawdę to te rzeczy się pamięta , a nie kolor nowej kanapy.
No kocham to.

A na zdjęciu moje skarby jedyne czyli labrador schroniskowy Kaziu. Kocham dziada najbardziej na świecie.

Pięknego dnia
J

Photos from Joanna Wolff makeup artist & stylist's post 12/07/2025

Wydaje mi się, że to ważny temat.

Jak jest u Was?
Pięknego dnia
J

11/07/2025

No bo nie rozumiem tego tak jeszcze do końca, ale wyczuwam że jednak every days magic działa

Zgubiłam ładowarkę do telefonu, potrzebuje nową a ciężko przed 8 rano jakąś kupić poszłam do żabki, kupuje jakiegoś elektronicznego papierosa, bo ma ładowarkę, i wkłady, pan przy kasie mówi, że 20 zł.
Promocja taka.
No super dzień.

Potem jadę na plan, duży i skomplikowany, a jacy ci wszyscy ludzie wspaniali. Piękny dzień.

Potem jadę na dworzec, no i nie wzięłam taxi, bo pan Paweł, który coś tam reklamowego robił na sesji, i akurat też wyjeżdżał, zatrzymał się wrzucił mi walizkę do bagażnika i odwiózł na dworzec.
wracam z nowymi pazurami, bo klient życzył sobie żeby wszystkie występujące osoby damskie miały te same pazury, oraz nowymi włosami, bo też trzeba było zmienić kolor, więc no cała jestem zachwycona.

Po drodze siadam sobie w złotych na ławce i nagle zaczepia mnie dziewczyna i mówi że znamy się z instagrama:)))) .sowinska
cieszę się, że się poznałyśmy i pogadałyśmy.

Pociąg spóźnił się 40 min, i na peronie zaczepia mnie para, i mówią że coś tam stylowo i że fajne klapki mam, z ona też chce kupić birkenstocki, od słowa do słowa okazuje się, że są z Ukrainy , mieszkają w Polsce ponad 10 lat, zaczęli zarabiać online i właśnie wyprowadzają się na Sri lankę, bo wynajęli willę za 400 dolarów, pokazali mi. Nooo piękna. A ich nacji ostatnio nasz kraj nie lubi.

I dostałam od nich soczek i czekoladkę, gadaliśmy z pół godziny i tylu znowu fajnych rzeczy się dowiedziałam.
I taka mała refleksja na końcu, że gdybym ja nie zostawiła mojego ułożonego do emerytury życia w cholerę, to ani pazurów by nie było, ani sesji, ani podróży z Pawłem i tego soczku też nie.

I to są te małe czary mary codzienne, uwielbiam.
Macie tak czasem?

J

Photos from Joanna Wolff makeup artist & stylist's post 09/07/2025

W takim pięknym miejscu wylądowałam ten design, cisza, drewno.

A najlepsze jest łóżko taki queenbed ogromne miękkie łoże. A że wczoraj trzeba było wstać o 3 nad ranem, dzisiaj o czwartej, to jak zobaczyłam tą białą pościel to poczułam taką błogość, że ojej.

Nawet sauna jest, zajęta, ale może się uda wejść za chwilę

Jestem wdzięczna za to wszystko, nawet za to wstawanie o 3 i trudny dzień, no dobra trzeba się było momentami sprężyć, ale zdazylam poznać super fantastyczne dziewczyny z produkcji, oraz umówić się z ludźmi na festiwal Bitter sweet w Poznaniu.

Ostatnio dzieją się czary, nie jestem w stanie objąć tych wszystkich małych cudów, jakich doświadczam, prawie każdego dnia. A jak nie doświadczam, to wiem, że będą, tylko za chwilę.

Nie pamiętam kiedy byłam tak zmęczona i tak szczęśliwa w tym samym momencie.

To chyba taka mała metafora życia, wczoraj spałam w pokoju typu nora, szkoda tam wracać myślami, dzisiaj mam@do dyspozycji wyciszony, śliczny pokój z największym łóżkiem:))) Mogło też być odwrotnie, wiadomo, więc tym bardziej jest dooooobrze. Nie wiem czemu i komu dziękować za to wszystko, kosmosowi, Bogu czy innemu uniwersum. Nieważne

Ważne jest to, że się wyśpię dzisiaj, bo jutro wspaniały ale równie długi dzień.

Wdzięczność. Ona jest najważniejsza.

J

07/07/2025

Dzisiejszy dzień był długi, tyle kilometrów ile ja dzisiaj z tą walizką wychodziłam, to naprawdę.

No bo najpierw przymiarki, jutro mam pracę modelingową, o której nie wolno mówić, na piechotę bo blisko, potem na życzenie klienta paznokcie muszą być jakieś tam, więc metro i na pazury.

Potem znowu w kolejne miejsce, potem na 2 koniec Warszawy, żeby w końcu dotrzeć do hotelu. Jutro muszę być po 4 w nad ranem 15 km stąd, a w międzyczasie dowiedziałam się, że coś bardzo fajnego co miałam robić zostało zdjęte, czyli nie ma. I to nie było pierwszy raz, więc no znowu;)

Takich momentów, kiedy coś szło nie tak, albo w ogóle nie szło było wiele. I jeszcze jakiś czas temu miałam natychmiast myśli, albo ich cienie, że nooooo trzeba było zostać na tym etacie? Byłby przynajmniej spokój, pewność że 10 wpłynie coś na konto i będzie jakoś.

A teraz myślę sobie Asiu droga chciałaś. Zdecydowałaś. Więc ponosisz konsekwencje swojej decyzji, i nikt nie obiecywał, że będzie łatwo.

I jeszcze 100 razy usłyszysz nie, i czasem będziesz miała dość i poczujesz frustrację, wkurw, rozczarowanie.

Ale żadne z powyższych nie jest powodem, żeby się zniechęcać. Po prostu nie ma drogi szybkiej i prostej. Nie ma autostrady, jest dróżka z utrudnieniami i objazdem bez oznakowania.

Więc siedzę w tym pokoiku, czekam na jutro i już nie myślę o etacie. Raczej o tym, że skoro czegoś nie dostałam, to znaczy że coś lepszego czeka.
Tylko jeszcze nie wiem co

Pięknego dnia
J

Photos from Joanna Wolff makeup artist & stylist's post 06/07/2025

Natrafiłam na tą książkę przypadkiem i treści w niej zawarte są mi baaardzo bliskie.

To, że kobiety są zmęczone, zestresowane i mają dość nie jest niczym nowym, a powszechnie też wiadomo, że najlepiej i właściwie tylko zarabia się na ludziach chorych i nieszczęśliwych.

I tak myślę sobie, jak ja dawałam radę bez 16 porcji białka dziennie, picia kolagenu (który jest po prostu białkiem złożonym z 3 aminokwasów niczym więcej), bez treningów personalnych, terapii krzykiem pierwotnym, spinningu, komosy ryżowej, komory hiperbarycznej, biodynamicznego wina i 20 etapowej pielęgnacji skóry.

Kocham ruch, ale to nie religia, jest taki chłopak Leo, pokazuje treningi, potrzebne do tego jest kawałek miejsca i jakieś gacie, ćwiczymy boso, on wygląda jak młody bóg, a używa własnego ciała, niczego więcej. Btw, im bardziej otulające buty, tym gorzej dla stopy bo nie pracuje.

Czasem mam wrażenie, że to jakaś nowa prawda objawiona, ilość norm, rzeczy, które powinniśmy jeść koniecznie, mamy medytować, oddychać, suplementować, używać lampy LED, plastrów na coś tam, ilość rzeczy potrzebnych do tego, żeby się uspokoić, ukoić ciało i umysł jest przerażająca.

Przecież czasem najbardziej potrzebujemy zdechnąć na kanapie, pod naszym starym kocem i herbatę w tym szczerbatym kubku. Tylko że na tym nikt nie zarabia i to jest problem.

Nienawidzę medytować, drzeć paszczę owszem, głównie żyje na kanapie, jem codziennie prawie to samo, lubię ćwiczyć w domu, kocham moje zwykłe życie.

Ostatnio zaprzyjaznilam sie z dziewczyną, która chodzi w góry, bardzo chciałabym wybrać się z nią gdzieś i tak po prostu zmęczyć, pooglądać las i zjeść kiełbasę z bułką. Mam jakieś tam buty typu trekking, plecak pożyczę i jakoś będzie.

A kiedyś wszyscy mieli flanelowe koszule:) a te góry były równie piękne.

Ktoś powiedział, że dobry posiłek sen i trening rozwiązuje 90 proc naszych problemów. I ten ktoś miał rację, jeśli jeszcze masz kogoś przy sobie z kim możesz pogadać i się pośmiać i przytulić czasem to już w ogóle jesteś szczęściarą.

Dla mnie to są proste rzeczy, nie żebym miała coś przeciwko jodze albo medytacji, to dobre rzeczy, bardzo dobre, reszta w komentarzu.

Photos from Joanna Wolff makeup artist & stylist's post 30/06/2025

Strasznie długo myślałam, czy wrzucanie tutaj mojego zdjęcia w bikini to dobry pomysł. Ale no, jestem własnym niezaprzeczalnym dowodem na to, że można czuć się i wyglądać dobrze po 50.

Noszę ten sam rozmiar od 30 lat i to nie jest ani szczęście ani geny ani żaden cud, tylko to co robię dla siebie codziennie.

Ok raz na kilka miesięcy chodzę do kosmetyczki, teraz robię jakiś stymulator albo indibę.

Nigdy nie korzystałam z żadnego zabiegu na ciało, poza masażem, a i to na palcach jednej ręki mogłabym zliczyć.

Staram się, oczywiście popełniając czasem błędy, traktować swoje ciało, jak świadomy i mądry rodzic traktujący ukochane dziecko, stwarzając optymalne warunki do rozwoju, dostarczając to co niezbędne, nie przeszkadzając, trochę wymagając i nie pozwalając na spełnianie każdej zachcianki, bo wie że to zaszkodzi. A wszystko z akceptacją, miłością i zachwytem.

Jesli ktoś oczekiwał magicznej formuły albo tabletki, to nie znam i nie wiem.
Są nawyki, rutyny, codzienne powtarzanie tego co nam służy. Jeśli są dni, kiedy czegoś się nie da trudno, jutro też jest dzień i można zacząć od nowa.

Miało być o menopauzie, ale ciało to całość, trzeba dać mu to co jest dla niego dobre i ono sobie poradzi.

I tyle
Pięknego dnia
J

25/06/2025

Po prostu cię to czeka bo tego akurat nie da się zniwelować botoxem ani inną tabletką. któregoś dnia orientujesz się, że to była ostatnia menstruacja , nieodwołalnie.

Ona daje znać o sobie wcześniej, ale nie zawsze właściwie odczytujemy sygnały.
Moja mama zaczęła być ospała, bez energii, nawet zdarzyło się jej ze dwa razy zemdleć
, myślała, że tak ma być, a potem okazało się że to hashimoto.
Każda ma inaczej, wcześniej lub później, ale po 50 na pewno.

Przychodzi ona, pani menopauza.

Do mnie wpadła dwa lata temu, no i została, jak to ona, tylko co dalej?

Mogę Wam tylko opowiedzieć co pomogło mnie, otóż z powodów zdrowotnych nie mogę braz żadnej kuracji hormonalnej, więc nie mogłam się ratować farmakologicznie, chyba też nie bardzo chciałam.

Spodziewałam się napadów gorąca, drażliwości, napadów agresji, paniki, tycia, mgły mózgowej, nagłego zestarzenia się, takiego skokowego. Oczekiwałam, że pewnie zwariuję albo coś w tym stylu.

I wiecie co, nic takiego się nie wydarzyło, no dobra kilka razy zrobiło mi się dziwnie ciepło, ale moźe po prostu było gorąco, siwe włosy pojawiły się dużo wcześniej, starzenie się w normie.

Potem zaczęłam myśleć, czy może to moje wpanuałe geny dały mi wersję bezobjawową, ale chyba nie, kobiety z mojej rodziny o ile wiem, przechodziły ten czas bardzo trudno, więc nie.

Potem zaczęłam szukać odpowiedzi i sposobów, niekoniecznie w aptece, bardziej w książkach o bohackingu, prozdrowotnych dietach, terapiach niefarmakologicznych, innymi słowy, o wszystkim co mogłabym zrobić sama dla siebie.

I wiecie co, chyba zadziałało, bo jest jak było przed, jedynie z tą różnicą, że nie biegam z bolącym brzuchem i tamponem, czując że spuchłam i zaraz zjem tonę czekolady i jeszcze wszystko mnie wk… jak nigdy.

Jeśli chcecie opowiem Wam o moich sposobach, dajcie znać

Pięknego dnia
Wasza J

👆🏻🍷🖤🍷🖤🍷👍🏻

Photos from Joanna Wolff makeup artist & stylist's post 21/06/2025

Jakiś czas temu zdecydowałam, że nie będę więcej farbować włosów, a niech tam, pora zostać wiedźminem

Tylko to nie takie proste, bo okazuje się, że świat modelingu właściwie akceptuje albo włosy całe blond lub inny kolor, albo siwe.

Odrost jest fuj, po prostu i najlepiej byłoby stać się siwiwłosą syreną tak w trybie overnight. No nie bardzo

Więc byłam blond, potem tak trochę bardziej jasny blond, potem nawet byłam siwa dzięki farbowaniu, wcześniej miałam spory siwy odrost, który trzeba było zlikwidować, potem był powrót do blondu bo Jednak ten siwy…. No coś z nim było nie tak, a teraz znowu próbuje być siwa.

Moja mama dobrze po 70 dopiero niedawno uznała, że może przestać farbować włosy, i ja widzę, że to nie jest dla niej proste, ile lat zajęło jej odpuszczenie tego.

Mam wiele koleżanek, które farbują odrosty co dwa tygodnie, bo ta siwizna to dla nich jak jakiś wyrok, sygnał o wykluczeniu z krainy kobiet atrakcyjnych.

Nie zrozumcie mnie źle, to nie jest jakaś druga strona barykady, która uważa że od jakiegoś tam momentu w życiu tylko siwy, nie chodzi o zastąpieniu jednej obsesji drugą.

Chodzi o wybór, ale podejmowany w jakiejś zgodzie ze sobą,

Znam też kogoś w moim wieku, kto uznał, po przejściu na siwiznę, że woli brąz, to też jest w porządku, ale jeśli odstawić wszelkie uprzedzenia związane z wiekiem i młodością, to może to być fajna przygoda.

Ja kiedy się zmęczę mam bardzo wyraźne żyły na dłoniach i przedramionach, strasznie się tego zawsze wstydziłam, aż pewnego dnia znajomy, architekt na widok tych niebieskich żył na moich rękach powiedział: Jeju jaka piękna mozaika!!!!

To jedno zdanie zdjęło cały ciężar, żyły nie znikły, ale to już była moja mozaika, a to zmienia postać rzeczy.

A moje siwizny to srebrne nitki, białe przejścia, przejaśnienia, nowo powstały obraz na głowie, wszelkie malarsko graficzne porównania dozwolone.

Oswajam to i głaszczę razem z innymi bruzdami, plamami i cieszę się, że coraz więcej kobiet uznaje płowienie włosów za nieistotny aspekt ich aktualnie zaj…. życia.

A jak wy to oswajacie? I czy w ogóle?

Chcesz aby twoja firma była na górze listy Gabinet Kosmetyczny w Kraków?
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.

Kategoria

Telefon

Strona Internetowa

Adres


Kraków