Octy Lileusza
Dlaczego octy? Dlatego, że są moją pasją a do tego są bardzo zdrowe. Dlaczego Lileusz? Bo tak :) Wiem, wiem. Strony o octach powstają jak grzyby po deszczu. Prawda?
Ale to chyba dobrze. Każdy z nas ma swoje pomysły i każde inne. Każde nie mniej szalone :)
Dla nas zakręconych octomaniaków, to dobre miejsce do wymiany doświadczeń, a dla początkujących odpowiednie do zdobywania wiedzy i nowych umiejętności. Więc bawmy się dobrze i inspirujmy nawzajem. Dla zdrowia, bo przecież wszyscy wiemy jak zdrowe są octy domowe. PS
Uprzedzam wszystkich początkujących, że jes
09/12/2025
Halo Wrocław 😊
Na Wojszycach jest słoik matek do oddania w chętne ręce. Zainteresowanym podam kontakt do ich właścicielki.
01/10/2025
Czy jest tu ktoś z Wrocławia i spragniony matki octowej ? Jedna z Pań, poprosiła mnie o wstawienie postu z ofertą podzielenia się nimi.
Prośbę więc spełniam i dodam od siebie, że pani będzie we Wrocławiu 4 października i wtedy będzie można się z nią spotkać.
Osobie , bądź osobom zainteresowanym podam kontakt i już się umówicie sami 😉
A zdjęcie dla uwagi. Oczywiście mojej matki octowej w kształcie kapelusza 😁
Moje ulubione.
Ooo jak dawno mnie tu nie było. Mam nadzieję że jesteście jeszcze, ponieważ chciałam Wam przedstawić nowy projekt, który realizujemy razem z Madziarką, twórczynią Co w zielu piszczy i naszą równie szaloną ziołomaniaczką Dani, która zna się na krzakach, drzewach i chwastach, które można jeść i na surowo i na ciepło 😉 Do tego prowadzi całkiem szalone fermentacje, których ja ni w ząb nie rozumiem 🫣
Wspólnie chcemy poprowadzić wszystkich chętnych przez zielone łąki. Podpowiedzieć co można przerobić z tego co zbierzemy, a przede wszystkim zaszczepić ( tych, którzy jeszcze nie poczuli tej iskry) piękną pasją do natury.
Jeżeli tylko czujecie, że ten świat jest Wam bliski i chcecie z nami przez niego razem przejść, to zapraszamy 💚
PS
Strona dopiero powstała. Lada moment zaczniemy działać i tworzyć, więc prosimy o rozgoszczenie się tam i cierpliwość 😉
https://www.facebook.com/profile.php?id=61576653796537
Z natury rzeczy - Ziołowa grupa twórcza Autorki blogów; Co w zielu piszczy, Octy Lileusza i jeszcze jedna szalona ziołomaniaczka i pożeraczka roślin, teraz pod wspólnym szyldem 😉
16/01/2025
Tak sobie leżę "trochę " unieruchomiona i pomyślałam, że przyjdę do Was z zagadką 😁
Zobaczę przy okazji, czy coś zapamiętaliście z moich wpisów 😉
Zagadka.
Czym najlepiej polewać opuchniętą nóżkę po złamaniu, skręceniu i zerwaniu więzadeł? 😁
Podpowiem, że będą 2 etapy
1 - walka z opuchlizną
2- walka z samym urazem
Aaa i do tego walka z krwiakami, ale tu już wchodzi maść. Oczywiście na całe szczęście ukręcona wcześniej i sprawdzona przy krwiakach. Kto zgadnie składnik maści? Dodam, że bardzo prosta 😉
PS
Składnikiem maści jest też ocet, ale i sam ocet na krwiaki też da radę. Pytanie tylko z czego ? 🙃
Pobawimy się? W końcu mamy karnawał a to moja jedyna rozrywka 😁
17/10/2024
Moi drodzy mam wolną najbliższą sobotę i niedzielę. Jeżeli ma ktoś ochotę na warsztaty online, to zapraszam. Octujących osob jest coraz więcej i więcej, jednak informacje na temat ich tworzenia są tak czasami niedorzeczne, że serce mnie boli jak to czytam i jak niektórzy tę "wiedzę" wykorzystują do swoich pierwszych kroków w octowaniu.
Zapraszam do kontaktu. Porę ustalimy indywidualnie. Możemy też zorganizować warsztaty stacjonarne we Wrocławiu, lub online w innym terminie 🙂
13/04/2024
Nie, nie jest to ocet z mniszka, choć tak sugeruje zdjęcie 😉 Jest to natomiast ocet, którym mogą wspomóc się osoby chore na cukrzycę. Jak zauważyliście użyłam słowa "wspomóc", ponieważ żaden ocet nie zastąpi podstawowego leczenia. Może jedynie wspomóc terapię, jak właśnie ten z morwy. I o niej, a w zasadzie o occie z morwy, chciałam dzisiaj kilka słów napisać. Jest to ocet który nie musi stać w apteczce u każdego, natomiast warto żeby się znalazł w apteczce chorych na cukrzycę. Doświadczenie z tym octem mam od 2019r i od tej pory każda osoba która go używała, potwierdzała skuteczność jego ddziałania w zakresie stabilizacji skoków cukru. Oczywiście nikt nie zaprzestawał tradycyjnego leczenia, jednak skoki cukru ustępowały zawsze i jego poziom był stabilny. Nie muszę Wam chyba przypominać, że na każdego może zadziałać inaczej i ja nie jestem wyrocznią od octu morwowego. Zresztą żadnego 🙂 Po prostu dzielę się z Wami swoim doświadczeniem i tym, co uważam za ważne. Natomiast to Wy musicie podjąć decyzję o stosowaniu morwy, najlepiej po konsultacji z lekarzem lub dobrym fitoterapeutą z uwagi na to, że jak każde zioło ma też przeciwskazania. Ocet który widzicie jest dwuletni i wyjątkowo przeźroczysty. Jak nie mój 😁 Powstał jednak na samych liściach, więc nie za bardzo miałam z czego ten osad uzyskać 🤷♀️ Teraz szykuję cały zapas dla swojej mamy. Jest już po wypiciu butelki półlitrowej i muszę Wam powiedzieć, że działa na nią książkowo. Cukier stabilny i nie musi brać dodatkowego lekarstwa z powodu ostatnich skoków. Oczywiście raczymy się morwą pod kontrolą lekarza i stałym monitorowaniem poziomu cukru. Dlaczego to takie ważne? Dlatego, że przy przyjmowaniu leków przeciwcukrzycowych i morwy, może wystąpić ryzyko hipoglikemii. Ostrożnie też i pod kontrolą, powinny morwę stosować osoby przyjmujące leki obniżające cholesterol. Przeciwskazaniem do stosowania morwy jest też ciąża i karmienie piersią. Osoby z alergiami i nadwrażliwością pokarmową równiez powinny uważać, ponieważ dłuższe stosowanie morwy może prowadzić do zaburzeń trawiennych. Wyczytałam też, że morwy z tego powodu nie powinno stosować sie dłużej niż 12 tygodni.
Także moi mili, morwa jest naprawdę najlepszym sprzymierzeńcem jeżeli chodzi o walke z cukrzycą, jednak jak zawsze przy ziołach, należy zachować ostrożność i rozsądek. I te osoby które się nimi wykażą 🙂namawiam do zrobienia octu. Na szybko możecie zrobić macerat. Idealnie będzie na occie jabłkowym. Zróbcie też nastaw od podstaw, na który jednak trzeba będzie "trochę" poczekać 😉
10/04/2024
Nie wiem jak u Was, ale we Wrocławiu mam wrażenie, że wiosna wystartowała o dobrych kilka tygodni za wcześnie. Oczywiście obserwuję jej poczynania bardzo uważnie 🧐 i tylko czekałam na odpowiedni moment, aby przyjść tu do Was 😍
Przyznam się, że pierwszy moment trochę przegapiłam. To był czas zaraz po świętach a tematem mojego postu miało być obżarstwo, lub jak kto woli delikatniej; przejedzenie się 😝 Oczywiście nie rozwodziłabym się nad tym, co kto i ile czogo zjadł, ale chciałam Wam powiedzieć o dwóch super octach, które robię od lat a które są chyba najlepszym remedium na tego typu dolegliwości.
Tak jak ostatnio pisałam, ja tu jestem cały czas i będę pisać Wam o octach, bo chyba nie potrafię już inaczej i bez nich żyć 💚 ale nie o wszystkich, jak to dawniej bywało. Wyjaśniliśmy już to sobie. Tzn ja Wam wyjaśniłam moje podejście do octowania i powiem Wam, że tak mnie zaskoczyliście reakcją, że aż mi parę łez poleciało. Moje hasło MNIEJ spotkało sie z takim odzewem, że moja radość iż jest nas więcej, nie miała granic. Chciałam tu Wam podziękować za te wszystkie wiadomości i rozmowy które pokazały, że MNIEJ zatacza coraz większe kręgi i że jesteście tak świadomi tego działania. Dziękuję Wam. Z mojej strony obiecuję, że pojawi się tu zawsze post o ziołowym occie, który uznam że jest ważny i potrzebny w naszej ziołowej octowej apteczce.
Wróćmy jednak do tematu, czyli przedwczesnej wiosny i octu do naszej apteczki. Jak się domyślacie ze zdjęcia, mowa jest o głogu. We Wrocławiu głóg już kwitnie i lada moment wybiorę się na zbiory kwiatów. Dla mnie to bardzo ważny ocet i jeden z podstawowych dla wzmocnienia serca. Przerabiałam już to na sobie i wiem jak ten ocet potrafi działać. Działać rzecz jasna dobrze i skutecznie. O szerszych właściwościach głogu poczytajcie u dra R. Wejdźcie też proszę w mój stary podlinkowany post. Będą tam ważne uwagi o przeciwskazaniach do użytkowania. Przypominam, że zioła to lekarstwa i oprócz wskazań, mają też p/wskazania i zawsze będę o tym przypominać dla Waszego bezpieczeństwa.
Ocet możemy teraz zrobić na dwa sposoby.
* na szybko - macerat kwiatów na occie jabłkowym, lub innym occie ziołowym o podobnym działaniu. Musimy tylko dobrze sprawdzić, czy dane zioło nie będzie się "gryzło" z naszymi kwiatami głogowymi. Jednak najlepszy i najbardziej doskonały w działaniu i najbardziej spójny w swoich energiach, byłby macerat kwiatów na gotowym occie z owoców głogu. Jak macie taki, to się nawet nie zastanawiajcie. Acha i wiedzcie, że na szybko, nie znaczy gorzej, niż na wolno od podstaw. Pamietajcie o tym.
* na wolno - czyli nastaw od podstaw. Najlepiej jak zrobicie kwiaty z przylistkami pół na pół z jabłkami. To pierwszy etap, który ja przeciągam na dalsze prace. Możecie też zrobić same kwiaty, bo o swoje jabłka teraz ciężko.
Ja na takich octach jabłkowo ziołowych pracuję dużo dłużej. Wymagają one więcej czasu i cierpliwości, ale są pełniejsze nie tylko w smaku, ale też i działaniu. O tych sposobach jednak, opowiadam na warsztatach.
Także moi mili, ocet z głogu jak najbardziej na tak do octowej apteczki. Obliczcie sobie dawkowanie i ile możecie zużyć do następnego sezonu pamiętając, że nie samym octem się żyje i nie możemy go pić w nieskończoność. Wyliczenia zróbcie z niewielkim zapasem, aby być bliżej idei MNIEJ i wybierzcie się na zbiory mając na uwadze, że każdy zerwany kwiatek, to jeden owoc głogu mniej jesienią. To naprawdę da się zrobić i jestem przekonana, że jak dojdziecie do tego momentu, kiedy pojmiecie swoją duszą że MNIEJ, to tak naprawdę więcej, wtedy dopiero poczujecie radość tworzenia octów, czego Wam bardzo życzę ❤
o octach dla obżarciuchów napiszę niebawem ;)
https://www.facebook.com/photo/?fbid=708952497698829&set=a.574019271192153
Post który właśnie zaczynacie czytać, pisał się chyba przez miesiąc. Rodził się w bólach, ale od dawna wiem, że napisać go musiałam z szacunku do Was i do siebie, gdyż męczarnie przechodzę okrutne, że tak się opuściłam ze stroną.
Nie muszę specjalnie pisać, że mnie tu coraz mniej. Widać to po moich wpisach, a bardziej po ich brakach. Niepokoi Was to mocno, bo piszecie do mnie codziennie. Chcę Was Kochani wszystkich uspokoić. U mnie jest wszystko w porządku. Jedyne co się zmieniło to to, że nie czuję już potrzeby pisania o tym samym. Zioła były kilka lat temu i za kilka lat też będą te same i tak co roku, możemy spokojnie robić z nich ocet. Podobnie jak z owoców, warzyw i przypraw. Oczywiście mogłabym robić nowe nastawy których jeszcze nie robiłam i pisać o tym, tylko że ja jestem już w innym miejscu niż wtedy, kiedy zaczynałam. Nie chcę rwać wszystkiego co rośnie i przetwarzać tego w ocet. Wydaje mi się, że i tak przedstawiłam Wam bardzo szeroki zakres ziół, do których opisów możecie wrócić zawsze, przez wyszukanie w lupce. Wracanie co roku do tych samych postów, wydaje mi się po prostu mało atrakcyjne, a rwać ziół dla samego rwania, jak wspomniałam już nie chcę. Tego też uczę na swoich warsztatach. Uczę tego, aby robić jak najmniej octów. Żeby robić tylko to, co potrzebne.
Myślę też i tak to w głębi serca czuję, że wypełniło się chyba moje zadanie jakie gdzieś sobie na początku drogi założyłam. Choć założyłam, to takie trochę za zimne słowo jak dla mnie w tym, co chcę Wam przekazać. Sama zachłyśnięta nową pasją, bardziej pragnęłam pokazać Wam, jak piękny jest świat octów. Jak są one wspaniałym dodatkiem, wspierającym nasze zdrowie. Jak mogą stać się cudowną, rozwijającą pasją. Oczywiście nie byłam octowym prekursorem i octy dużo wcześniej propagowała Inez Herbines, Krystyna Judka, czy wiele innych zielarzy. Myślę jednak, że bez fałszywej hipokryzji, mogę spokojnie stwierdzić, że to mi udało rozkręcić się na taką skalę, Waszą miłość do tworzenia octów. To u mnie, na moich warsztatach wiele osób szlifowało swoją wiedzę i dziś te osoby prowadzą już same warsztaty i tworzą dobre octy. To ja stworzyłam najprawdopodobniej pierwszy ocet grzybowy, bursztynowy, z żywicy czy mąki. O wielu innych nawet nie wspomnę. To ja nazwałam swoją wersję oxymela, „antybiotyczkiem” Nazwą, którą tak teraz chętnie i często używacie. Jestem wdzięczna Wam wszystkim, którzy przyjeżdżali do mnie z każdej strony Polski a nawet z zagranicy, aby spotkać się ze mną i chcieć czegoś nauczyć. Z tych spotkań nawiązały się nowe i wartościowe znajomości, a także piękne przyjaźnie. I właśnie to, że chcieliście mnie słuchać, najbardziej cieszy moje serce. I właśnie ta radość z bezpośredniego z Wami obcowania sprawia, że dalej będę prowadzić warsztaty. Te stacjonarne, wyjazdowe i online. Prowadzę też konsultacje online i w ten właśnie sposób, chcę dzielić się swoją miłością i wiedzą octowania. Będę też chciała skupić się na powrocie Festiwalu Octu i Fermentacji. Pragnę też wskrzesić Festiwal „ Zielone Dzieci” stworzony specjalnie dla dzieci, które same w sobie są dla mnie też pasją i miłością ❤
Mam nadzieję, że to rozumiecie i mi wybaczycie, ale ja chcę uczyć z hasłem MNIEJ . Mniej zniszczeń a więcej świadomości i miłości do reszty stworzeń, którym cały czas zabieramy rośliny po to, aby zrobić kolejny ocet. Czuję wielką radość i ulgę, że ja ten etap więcej i więcej, mam już za sobą. Oczywiście nie zaprzestanę robienia swoich octów, ale będą tworzone tylko te, które są potrzebne.
Ufff , chyba mi lżej po tym jak to napisałam. Naprawdę, wyrzuty sumienia, że nic nie wstawiam mnie dobijały. Ta strona jest cały czas dla Was. Korzystajcie z tych inspiracji i twórzcie swoje octy. Nie bójcie się też warsztatów, czy konsultacji. Ja wiem, że to zawsze jakiś wydatek, a w internecie można o wszystko zapytać i uzyskać odpowiedzi. Tylko Kochani, muszę Was rozczarować. Większość tych podpowiedzi jest tak zła, że aż strach je czytać. I wiem, że teraz to brzmi jak bardzo kiepska reklama moich warsztatów, ale taka jest prawda i nic na to nie poradzę. Warsztaty są organizowane przez różne osoby, więc wybór macie wolny 😉
Aaa i jeszcze jedno na odchodne. Nie dajcie sobie wmówić, że tylko jedna osoba ma patent na dobry ocet. Wiecie które będą najlepsze? Wasze. Każdego z Was z osobna 🙂 ani moje, ani nikogo innego. Tylko Wasze, jeżeli będą robione z miłością i wiedzą. Jeżeli dacie im czas i serce, to będą to najlepsze octy na świecie ❤ O tym też uczę na warsztatach :)
Kochani dałam Wam co mogłam najlepszego. Mam nadzieję, że będę dawała jeszcze więcej, ale w innej już formie i nasze drogi zejdą się na festiwalach fermentacyjnych, warsztatach, czy innych imprezach poświeconych naszej wspólnej pasji 😍
Dzisiaj jednak życzę Wam pięknego, świadomego MNIEJ octowania i dziękuję że byliście ze mną tyle lat ❤
PS
Napisałam coś o odchodnym? Ja nigdzie nie idę, jestem tu cały czas z Wami 💚
20/02/2024
Zapraszam na warsztaty online 24 lutego. Zaczynamy o godz. 11.00 a skończymy jak opowiem wszystko co wiem, na temat tworzenia dobrego i zdrowego octu.
Do kolacji powinniśmy zdążyć 😉
Spotykamy się jak zawsze w kameralnej, max 4 osobowej grupie.
Zapisy na pv lub mailem ; [email protected]
19/02/2024
Dzisiaj pozostaniemy również przy męskich kwiatach. Tym razem będą to kwiaty olchy, które mają podobne właściwości lecznicze co kwiaty leszczyny. Możemy je połączyć w jednym nastawie na ocet, dla spotęgowania działania. Jednak tak silny ocet, proponowałabym tylko do użycia zewnętrznego. Kwiaty olchy łatwo rozpoznacie. Mają ciemniejszą barwę od tych leszczynowych i towarzystwo szyszek olchowych. Jest to bardzo cenny materiał na ocet, choć muszę przyznać, że gotowy ocet jest dla mnie nie do przełknięcia 🤪 I tak jak pisałam o occie leszczynowym, że smakowo mi nie odpowiada, tak ten olchowy, jest kompletnie dla mnie nieakceptowalny. Oczywiście nie sugerujcie się tym zupełnie, gdyż o smakach, podobnie jak o gustach się nie rozmawia. Każdy ma inne 😉
Olcha działa oczyszczająco na organizm. Wymiata wolne rodniki. Reguluje gospodarkę hormonalną. Ma działanie p/zapalne, p/wysiękowe, moczopędne, p/obrzękowe, p/reumatyczne, p/alergiczne, p/wirusowe, p/miażdżycowe...
Jeżeli połączycie je z leszczyną, to otrzymacie bardzo silny i skuteczny ocet, który wykorzystacie do okładów przy obrzękach, na stawy zaatakowane bólem różnego pochodzenia, w tym reumatycznym. Sprawdzi się też jako płukanka przy nadżerkach jamy ustnej i stanach zapalnych gardła. Można będzie go wykorzystać do przemywania trudno gojących się ran, owrzodzeń itp. Oczywiście ocet z samych kwiatów olchy, też sobie z tymi przypadłościami poradzi. To czy zrobicie go w mieszance leszczynowej, zostawiam do Waszej decyzji podyktowanej potrzebami 🙂
16/02/2024
Fb pyta co słychać to ja podpowiem, że słychać już wiosnę 😍a to najwyższy czas na wyprawę po leszczynowe kotki. Co z nich zrobimy? Oczywiście pomysłów jest sporo. Ja swojego czasu topiłam czekoladę i zatapiałam w niej leszczynowe kwiatostany, albo mieliłam je i dodawałam do swoich wypieków. Jednak ( jak możecie się domyślać ) lądowały najczęściej w słoju i pięknie pracowały na super wartościowy ocet. Przyznam, że sam ocet smakowo mnie nie zachwyca. Jednak wiem, że jeżeli tylko możecie korzystać z leszczynowych darów, to warto taki ocet sobie zrobić.
Gotowy ocet będzie dobry do spożycia, ale jeszcze lepszy do zastosowania zewnętrznego.
Sama leszczyna działa p/zapalnie, odtruwająco i moczopędnie. Jest polecana w leczeniu przerostu gruczołu krokowego, stanów zapalnych układu moczowego, gardła i zaburzeń okresu przekwitania. Ocet jako składnik toniku pomoże w walce z trądzikiem młodzieńczym. Dodany do kąpieli, lub użyty do nasiadówek wspomoże leczenie chorób kobiecych. W płukance do włosów sprawi, że będą lśniące a skóra głowy odpowiednio pielęgnowana. Proszę też pamiętać o tym, że nie każdy może sobie pozwolić na takie zbiory, przetwarzanie i konsumpcję. Wyczytałam, że oprócz indywidualnych alergii, nie powinny po nią sięgać osoby z cukrzycą w ciężkich postaciach a także z zaostrzeniem zapalenia trzustki i wrzodów żołądka. Czyli jak zawsze przy swoich problemach zdrowotnych, najlepiej zasięgnąć porady lekarza/naturoterapeuty.
Także mili Państwo, jeżeli tylko uważacie że męskie kwiaty leszczyny wspomogą Wasze zdrowie, to najwyższy czas na zbiory, lub przygotowanie się do nich 🙂
Kliknij tutaj, aby odebrać Sponsorowane Ogłoszenie.
Kategoria
Strona Internetowa
Adres
Wroclaw
